Kredyt frankowy a przedawnienie roszczeń

 

Czy roszczenia frankowiczów zaraz się przedawnią? Jak skrócenie przepisów Kodeksu cywilnego dotyczącego terminów wnoszenia roszczeń do 6 lat wpłynie na sytuację kredytobiorców? Czy banki wykorzystają luki prawne, aby uniknąć odpowiedzialności?

 

Apogeum na kredyty hipoteczne udzielane we frankach szwajcarskich (CHF) miało miejsce w 2008 roku – wartość ich osiągnęła wówczas sumę 52,6 mld zł (dane Komisji Finansów Publicznych Sejmu RP z 3 marca 2015 roku). Od tamtego czasu minęło już 12 lat i nic dziwnego, że oprócz wielu pytań i kwestii związanych z dochodzeniem praw za kredyty w obcej walucie pojawia się teraz sprawa przedawnienia roszczeń frankowiczów.

Kredyt frankowy czas przedawnienie

Punktem wyjścia w rozważaniach na temat przedawnień terminów jest sytuacja prawna konsumenta, rozumianego jako osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej.

Sprawa przedawnienia roszczeń konsumenta względem banku jest jednak skomplikowana. Powodów jest kilka: przede wszystkim linia orzecznicza polskich sądów  w sprawach frankowiczów dopiero się kształtuje, a i to przede wszystkim w zakresie kredytów indeksowanych, ponieważ było ich znacznie więcej na rynku. Wystarczy przypomnieć orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w/s Dziubaków. Było ono wielokrotnie komentowane i analizowane przez ekspertów, ponieważ wskazywało właściwą interpretację przepisów w procesach frankowych. Natomiast przedawnienia roszczeń nadal są bardzo ważnym aspektem w tych sporach. Przede wszystkim banki i ich prawnicy dokonują bardzo swobodnej wykładni przepisów dotyczących zachowania terminu do wnoszenia roszczeń.

Banki bronią się przed frankowiczami

 

Banki w grze z frankowiczami mają bardzo dużo do stracenia, dlatego każdy proces dla banku jest oddzielną batalią. Powodem jest strach instytucji finansowych, które udzielały kredytów we frankach niezgodnie z przepisami i zasadami współżycia społecznego, przed nadchodzącą falą roszczeń zgłaszanych przez poszkodowanych kredytobiorców. Widać wyraźnie, że liczba spraw frankowych wzrasta, a po wyroku TSUE w/s. Dziubaków sądy mogą spodziewać się lawiny spraw.

Z tego to powodu banki i ich prawnicy podważają każdy element pozwu, by przede wszystkim przedłużyć spór, ponieważ liczą na przedawnienie roszczeń jeszcze nie zgłoszonych.

Banki niemal w każdej sprawie frankowej powołują się na przedawnienie roszczenia.  Przede wszystkim punktem spornym jest moment od którego przedawnienie zaczyna biec. Banki uznają, że konsument powinien zgłosić roszczenie o unieważnienie umowy kredytu od razu po jej podpisaniu, tzn. zgodnie z art. 120 §1 k.c.  Takie stanowisko jest wręcz absurdalne z dwóch powodów: po pierwsze stawiałoby kredytobiorcę w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, ponieważ bank, wiedząc o wytoczonym powództwie, z pewnością sprawdziłby ponownie zdolność kredytową konsumenta (art.75 Prawa bankowego). Ta, biorąc pod uwagę uznaniowość reguł zostałaby cofnięta, a bank w szybkim tempie postawiłby kredyt w stan wymagalności. Takie stanowisko jest na szczęście nieuznawane przez sądy polskie, z uwagi na dużą dysproporcję w sytuacji prawnej konsumenta względem banku.

Banki broniąc się, często powołują się na przepisy Kodeksu cywilnego mówiące
o roszczeń okresowych, które to przedawniają się po 3 latach. Jednakże jest to sprzeczne
z istotą tej instytucji prawnej i nie podlega dyskusji, że argument ten jest kompletnie niecelowy (wyrok SN z 2 października 1998 r. sygn. III CKN 578/98).

Kolejny nietrafiony argument banków, to uznanie, że roszczenia przedawniają się po okresie dwóch lat (art. 731 k.c.), jako roszczenia z tytułu prowadzenia rachunku. Jest także pewna aberracja prawna, ponieważ rachunek bankowy służy tutaj obsłudze kredytu, a nie jest głównym elementem umowy kredytu hipotecznego. Ponadto przedmiotem pozwu jest konstrukcja umowy kredytu, w tym klauzul abuzywnych (postanowień niedozwolonych), a nie elementów technicznych.

Ile wynosi okres przedawnienia roszczeń frankowiczów?

 

Odpowiedź na to pytanie jest prosta, według zasad ogólnych 10 lat w stosunku do konsumentów, których roszczenie powstało przed 9 lipca 2018 roku (art. 118 k.c.). Bowiem od tego dnia termin przedawnienia w sporach konsumenckich został ograniczony do 6 lat, ale tylko dla roszczeń wymagalnych po tej dacie.

Zawezwanie do próby ugodowej, lub złożenie wniosku o mediację i podjęcie kroków przez mediatora przerywa bieg przedawnienia (art. 184 i n. k.p.c.). Natomiast zgodnie z art. 123 §1 pkt.1 k.c. pozew o zapłatę również przerywa bieg przedawnienia. Novum  z kolei jest instytucja z ustawy o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich z 23 września 2016 roku, przewiduje ona bowiem, że konsument po wyczerpaniu ścieżki reklamacji może złożyć wniosek do Rzecznika Finansowego.

 

Co z przedawnieniem roszczeń banku w stosunku do konsumenta?

 

Jeżeli przyjmiemy za punkt rozpoczęcia biegu przedawnienia moment podpisania umowy, to termin przedawnienia roszczeń banku w stosunku do konsumenta ubiega po 3 latach. Ponieważ bank jest bezsprzecznie przedsiębiorcą, to nie ma możliwości prolongaty, czy też przywrócenia tego terminu. Tak więc, jeżeli orzeczeniem sądu umowa kredytu zostanie uznana za nieważną  ex tunc,  to roszczenie banku o zwrot nienależnego świadczenia przedawniło się z chwilą 3 lat od momentu jej podpisania. Jednakże na podstawie art. 502 k.c. bank będzie mógł potrącić sobie kwotę rat wpłaconych nienależnie w okresie lat trzech od podpisania umowy kredytu.

 

Czego może domagać się konsument od banku?

 

Kończąc rozważania na temat przedawnienia roszczeń frankowiczów w stosunku do banków, należy podkreślić, że konsumenci nie powinni zwlekać z wnoszeniem pozwów za kredyty frankowe, ponieważ czas gra na korzyść banków.

 

 

Źródła:

  1. J. Kocot, Zmiana regulacji przedawnienia roszczeń w kodeksie cywilnym, „Państwo i Prawo”, nr 3, 2019.
  2. Jachimowicz, Przedawnienie wierzytelności a społeczne przeświadczenie
    o konieczności ponoszenia konsekwencji swoich działań,
    „Przegląd Prawa Publicznego”, nr 7-8, 2018.