Jak problem frankowiczów oceniają ekonomiści? Jakie stanowisko w dyskursie o sprawach frankowych zajmują osoby mocno związane z rynkiem finansowym i ekonomią? Czy frankowicze mają rację?

 

Przybliżamy Wam skrót najważniejszych informacji i argumentów z drugiej strony barykady.

 

Frankowicze – skąd się wzięli?

 

Nie można nie zauważyć, że przyczyną zaistnienia w ogóle problemu kredytów frankowych była nowelizacja w 2000 roku ustawy dewizowej, która to pozwoliła na obrót produktami finansowymi w obcej do polskiej waluty. To w tym momencie narodziły się kredyty walutowe oraz chwilę potem kredyty waloryzowane do waluty obcej.

W tamtym czasie, czyli w latach 2000-2008 (a nawet do 2011 roku) w gospodarce polskiej można było zauważyć dużą prosperitę – hossę. Społeczeństwo widocznie zaczęło się bogacić  i wykazywało chęć do nabywania nieruchomości. Zamożność jednak nie była na takim poziomie, aby kupować lokale mieszkalne za gotówkę, stąd pojawił się duży popyt na kredyty frankowe. Wówczas banki wprowadziły na rynek produkt finansowy pod nazwą kredyt waloryzowany (indeksowany lub denominowany) do waluty obcej.

Zdaniem wielu ekonomistów należy zauważyć kilka  rzeczy:

  • po pierwsze, gros kredytów waloryzowanych do waluty obcej było oferowanych przed 2011 rokiem, czyli były one oferowane legalnie – prawo ich nie zakazywało,
  • po wtóre, klauzule abuzywne nie były zdefiniowane precyzyjnie przed 2011 rokiem,
  • po trzecie – do 2015 roku (do czasu zniesienia cen maksymalnych na franka przez Bank Szwajcarski) kredytobiorcy byli względnie zadowoleni z otrzymanych kredytów,
  • Po czwarte, w okresie największej popularności kredytów frankowych nikt nie zwracał uwagi na ich konstrukcję prawno-ekonomiczną, ani Rzecznik Finansowy, ani Komisja Nadzoru Finansowego, ani Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

 

Jakie były warunki uzyskania kredytu frankowego?

 

Eksperci finansowi zwracają uwagę na warunki, na jakich były udzielane kredyty indeksowane lub denominowane. A warunki te wcale nie były takie oczywiste i proste do spełnienia. Po pierwsze, żeby klientowi przedstawić umowę kredytu frankowego najpierw musiał on przejść procedurę weryfikacji zdolności kredytowej dla produktu złotowego. Dopiero wówczas, gdy weryfikacja okazała się pozytywna, przedstawiano klientowi produkt we franku. Jednakże tu pojawiał się kolejny warunek: mianowicie kwota wnioskowanego kredytu musiała być o 20% większa od tej wnioskowanej w złotówkach, a co za tym idzie nie każdy, wbrew obiegowej opinii, mógł otrzymać kredyt we franku. Co więcej, aby go uzyskać należało mieć większą zdolność kredytową niż w przypadku innych kredytów. To przeczy wielu głosom drugiej strony, które mówią, że kredyty we franku były dla osób, które nie miały zdolności na kredyt złotówkowy. Co więcej, każdy klient musiał być poinformowany o ryzyku związanym z zaciągnięciem kredytu waloryzowanego do waluty obcej, co potwierdzał własnoręcznym podpisem na oświadczeniu. Dowody zachowania tych procedur posiada każdy z banków.

Dlaczego więc kredyty frankowe cieszyły się taką popularnością wśród klientów? Powód był jeden – były one zwyczajnie produktem dużo tańszym niż kredyt złotówkowy.

 

Czy frankowicze są jedyni w Kosmosie?

 

Pytanie przewrotne, ale ważne. Kredyty waloryzowane do waluty obcej funkcjonowały nie tylko w odniesieniu do franka szwajcarskiego, ale także i do innych walut. Najpopularniejsze z nich to dolar amerykański, funt brytyjski, euro, czy… jen. Natomiast środowisko bankowe zauważa, że jedynie frankowicze tak mocno nagłaśniają swoją sytuację i protestują przeciwko zawartym umowom kredytowym z jednego powodu – frank szwajcarski zdrożał w sposób astronomiczny. Inni kredytobiorcy generalnie nadal obsługują swoje kredyty. Nasuwa się więc wniosek, że frankowicze kwestionują ważność swoich umów frankowych nie ze względów słuszności, czy przepisów prawa, a ze względu na ekonomikę.

Potwierdza tę tezę fakt, że przez 10 lat sprzedaży omawianego produktu przez banki nie był on kwestionowany.

 

Czy banki złamały prawo oferując umowy kredytów frankowych?

 

Na to pytanie wielu ekonomistów odpowiada przecząco, bowiem, jak już wspomniano, umowy te były dopuszczone do obrotu. Po wtóre – obowiązek informacyjny w opinii banków został przez nie dopełniony. Po trzecie – tabele kursów, które kwestionują kancelarie frankowe są nieodłącznym elementem funkcjonowania banków w różnych obszarach. Wydają się one enigmatyczne dla laika, ale takim nie są. Można to porównać do wiedzy medycznej – pewne problemy są dla lekarza oczywiste, a dla osoby bez wykształcenia kierunkowego muszą być przyjmowane na wiarę, ponieważ zdobycie takiej wiedzy wymaga często dogłębnych studiów.

 

Linia orzecznicza polskich sądów

Polski wymiar sprawiedliwości w dużej mierze stanął po stronie frankowiczów. Wyraźnie to widać po statystykach sądowych. Jednakże ekonomiści podnoszą zarzut en bloc, że sądy orzekają w oderwaniu od ekonomii jako nauki. Sądy nie biorą pod uwagę praw ekonomicznych i nie zastanawiają się nad dalekosiężnymi skutkami swoich orzeczeń zarówno na teraz dla banków, jak i w niedalekiej przyszłości dla całego społeczeństwa.

 

Jak rozwiązać problem frankowiczów?

 

Według części środowiska ekonomistów obecne rozwiązania, to znaczy orzeczenia sądów, które unieważniają umowy, a w wielu przypadkach pozwalają na to, aby roszczenie zwrotne przysługiwało wyłącznie konsumentowi są sprzeczne z zasadami słuszności, sprawiedliwości oraz z przepisami unijnymi dotyczącymi dyrektywy 93/13 w sprawie szczególnej ochrony praw konsumentów. Eksperci zgodnie twierdzą, że bank nawet w przypadku unieważnienia umowy powinien otrzymać powierzony kapitał z powrotem wraz z wynagrodzeniem.

Podkreśla się również w całym dyskursie frankowym, że wartość portfela potencjalnych roszczeń waha się od 35-234 mld zł. Kwota ta jest tak potężna, że w przypadku jej utraty przez sektor bankowy spowoduje to tąpnięcie całego systemu finansowego w Polsce. Koszty zapłacą jednak jak zwykle  klienci banków.

Kończąc…

Tak przedstawia się sytuacja procesów frankowych z perspektywy ekonomistów i sektora bankowego. Można się nie zgadzać z przytoczonymi argumentami, ale należy je znać i nie powinno się ich lekceważyć.

 

Bezpłatna i niezobowiązująca analiza umowy CHF
Napisz!