Sąd Najwyższy 25 marca 2021 roku będzie rozpatrywał sprawy frankowiczów celem ujednolicenia linii orzeczniczej? Jakie będzie miało znaczenie to orzeczenie dla frankowiczów? Jak zmieni się ich sytuacja? Co zadzieje się z sektorem bankowym po 25 marca tego roku? Czy należy spodziewać się dodatkowego kryzysu na rynku finansowym?

 

Dzień 25 marca zapisze się na trwałe w historii polskich frankowiczów. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wystąpił bowiem z wnioskiem o rozstrzygnięcie zagadnień prawnych związanych z kredytami indeksowanymi i denominowanymi. Zagadnieniami tymi zajmie się w pełnym składzie Izba Cywilna SN.

Na podstawie art. 83 § 1 ustawy z 2017 roku o Sądzie Najwyższym, IC SN zajmie się następującymi zagadnieniami:

  1. Czy w razie uznania, że postanowienie umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego odnoszące się do sposobu określania kursu waluty obcej stanowi niedozwolone postanowienie umowne i nie wiąże konsumenta, możliwe jest przyjęcie, że miejsce tego postanowienia zajmuje inny sposób określenia kursu waluty obcej wynikający
    z przepisów prawa lub zwyczajów?

W razie odpowiedzi przeczącej na powyższe pytanie:

  1. Czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu indeksowanego do takiej waluty umowa może wiązać strony w pozostałym zakresie?
  2. Czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu denominowanego w walucie obcej umowa ta może wiązać strony w pozostałym zakresie?

Niezależnie od treści odpowiedzi na pytania 1-3:

  1. Czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej, w wykonaniu której bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają odrębne roszczenia z tytułu nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron, czy też powstaje jedynie jedno roszczenie, równe różnicy spełnionych świadczeń, na rzecz tej strony, której łączne świadczenie miało wyższą wysokość?
  2. Czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej z powodu niedozwolonego charakteru niektórych jej postanowień, bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu rozpoczyna się od chwili ich wypłaty?
  3. Czy, jeżeli w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej którejkolwiek ze stron przysługuje roszczenie o zwrot świadczenia spełnionego w wykonaniu takiej umowy, strona ta może również żądać wynagrodzenia z tytułu korzystania z jej środków pieniężnych przez drugą stronę?

sad najwyższy frankowicze

„Ile kosztuje orzeczenie Sądu Najwyższego?”

 

Znacznie tych zagadnień nie jest bynajmniej teoretyczne. Ich wyjaśnienie i orzeczenie w tej sprawie niesie ze sobą bardzo poważne konsekwencje zarówno dla frankowiczów, jak i dla sektora bankowego. Jak wieść niesie niektóre banki od 2019-2020 roku tworzą specjalne fundusze frankowe, które mają zniwelować straty powstałe w wyniku przegranych procesów frankowych. Jednakże trzeba jasno podkreślić, że jeżeli orzeczenie SN z dnia 25 marca będzie korzystne dla frankowiczów, to lawina pozwów przeciwko bankom runie, a to oznacza, że tworzone oddzielne fundusze bankowe mogą okazać się zbyt szczupłe, by zamortyzować uderzenie.

Należy podkreślić, że mowa jest o niemałych sumach. W kuluarach finansjery mówi się, że orzeczenie Sądu Najwyższego jest warte nawet 300 mld zł. Jest to suma, która z pewnością wstrząśnie polskim systemem bankowym. Ale od początku – zrekapitulujmy, o co idzie cały spór. SN ma ocenić, czy umowy frankowe powinny być unieważniane, czy jednie odfrankowione. Po wtóre, jeżeli umowy mają być unieważnione, to czy ex tunc – od chwili ich zawarcia, czy też od momentu złożenia pozwu. Kolejne pytanie, czy sądy mają orzekać zwrot wpłaconych przez frankowiczów rat w ciągu ostatnich 10 lat, czy też nie. I ostatnie pytanie, czy banki będą mogły domagać się zwrotu wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału przez frankowiczów?

Ciężko w tym momencie, kiedy wszyscy spekulują, wróżyć co orzeknie SN. Natomiast należy spojrzeć na ten problem następująco: według danych Narodowego Banku Polskiego za 2020 rok, saldo kredytów bankowych wynosi obecnie 100 mld zł. Jeżeli jednak SN orzeknie, że frankowiczom oprócz unieważnienia umowy należy się jeszcze zwrot kapitału wpłaconego w ciągu ostatnich 10 lat, to suma urasta do około bagatela 300 mld zł! Samo odfrankowienie kredytów może kosztować banki jedynie 65 -70 mld zł. Jeżeli nawet banki – co zdaniem wielu ekspertów jest wątpliwe – będą miały po orzeczeniu SN podstawę do pozywania frankowiczów o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału, to i tak poniosą stratę rzędu nawet ok. 40 mld zł. Na pesymistyczny scenariusz polskiego sektora bankowego zwyczajnie nie stać. Skończy się to upadłością i przejmowaniem banków. W skrajnie pesymistycznym scenariuszu nie obędzie się bez pomocy państwa i Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Istnieje ryzyko, że klienci najbardziej zagrożonych upadłością banków będą musieli zadowolić się wypłatą tak zwanych kwot gwarantowanych, to znaczy do 100 tys. Euro.

Nic też nie wskazuje na to, że frankowicze i banki dojdą do porozumienia i cała sprawa zakończy się ugodami, tak jak jeszcze niedawno forsował to Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego – Jacek Jastrzębski. Jego stanowisko z pewnymi zastrzeżeniami poparł również Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta – Tomasz Chróstny, lecz nic nie wskazuje na to, aby ten scenariusz był realny.

 

Kto zapłaci za wygraną frankowiczów?

 

Reasumując – orzeczenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego 25 marca tego roku wyznaczy jasną ścieżkę dla dalszego rozwoju procesów bankowych. Jeżeli sędziowie nie ugną się pod silnym lobby bankowym, to istnieje duża szansa, że historia frankowiczów zakończy się dla nich dobrze, a banki…? Za straty banków zapłacimy my wszyscy.

Bezpłatna i niezobowiązująca analiza umowy CHF
Napisz!