Od 1 stycznia 2022 roku znika LIBOR CHF. To niezwykle istotna informacja dla setek tysięcy Polaków. Zaciągnięte przez nich kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich oparte były dotąd na tej stawce referencyjnej. Co oznacza dla tych kredytobiorców likwidacja LIBOR?

 

W Polsce kredyty we frankach szwajcarskich były udzielane już od połowy lat 90. XX wieku, jednak największe zainteresowanie takimi kredytami odnotowywano w okolicach roku 2008. To był czas, gdy kurs franka szwajcarskiego kształtował się poniżej 2 zł, a oprocentowanie kredytów w tej walucie było dużo niższe niż kredytów złotówkowych. Dziś kredytów we frankach już niemal się nie udziela, ale nadal setki tysięcy Polaków spłaca takie zobowiązania. Do tej pory opierały się one na stawce referencyjnej LIBOR CHF (najczęściej trzymiesięcznej), która jednak będzie używana tylko do końca 2021 roku.

 

Dlaczego znika LIBOR?

 

Na początek należy wyjaśnić, dlaczego w ogóle LIBOR (London Interbank Offered Rate) znika od 1 stycznia 2022 roku. Wskaźnik ten jest rynkową stopą depozytów na międzybankowym rynku w Londynie. Wylicza się go dla pięciu walut (w tym właśnie dla franków szwajcarskich). Przy jego ustalaniu brana jest średnia arytmetyczna wysokości oprocentowania, jakie podają banki będące uczestnikiem LIBOR. Przy czym przy takim ustalaniu średniej odrzuca się wartości skrajne.

 

Niestety, LIBOR okazał się bardzo podatny na manipulacje. W przeszłości pracownicy wielu globalnych banków składali fałszywe raporty do Brytyjskiego Stowarzyszenia Bankowości (BBA), aby manipulować instrumentami pochodnymi powiązanymi z LIBOR, a niektórzy po latach otwarcie przyznali się do nielegalnego ustawiania stopy LIBOR. Rozpoczęło się śledztwo w USA i Europie, które spowodowało nałożenie miliardowych kar na wiele banków. Dodatkowy efekt był taki, że w 2017 roku Andrew Bailey, ówczesny przewodniczący FCA (Brytyjskiego Urzędu Nadzoru Finansowego) poinformował, iż wskaźnik LIBOR nie będzie już publikowany po 2021 roku.

 

Problemy ze wskaźnikiem zamiennym

 

W związku z wycofaniem wskaźnika LIBOR pojawił się problem, który dotyczy między innymi ogromnej liczby polskich kredytobiorców mających zobowiązania we frankach szwajcarskich. Z niecierpliwością czekano, aż Komisja Europejska wskaże wskaźnik, który zastąpi LIBOR, do czego zresztą ta instytucja się nie paliła.

 

Nie można jednak zapominać o dyrektywie BMR, która dotyczy wskaźników referencyjnych. Zgodnie z jej zapisami już od kilku lat banki powinny się zabezpieczać na ewentualność zniknięcia określonego wskaźnika. W umowach kredytowych lub aneksach powinny pojawiać się informacje o możliwości zastosowania wskaźnika zastępczego. We wszystkich umowach zawieranych od 1 stycznia 2008 roku muszą być wpisywane wskaźniki alternatywne, natomiast wcześniejsze umowy powinny być aneksowane i powinny proponować alternatywne wskaźniki.

 

Dzięki tej dyrektywie banki miały dużo czasu na przystosowanie się do nowej rzeczywistości. Okazało się jednak, że sektor bankowi wolał czekać na kolejne wytyczne Komisji Europejskiej. W końcu się doczekał. W październiku 2021 roku jako zamiennik dla znikającego wskaźnika LIBOR został ogłoszony wskaźnik SARON.

 

Czym jest SARON?

 

Aby zapobiec chaosowi na rynku kredytowym, Komisja Europejska postawiła na wskaźnik SARON (Swiss Average Rate Overnight), który jest publikowany przez SIX Swiss Exchange Financial Information AG. Od razu pojawił się problem, ponieważ SARON jest wskaźnikiem obliczanym tylko na jeden dzień, a LIBOR wyrażał dłuższą perspektywę (w kredytach frankowych to najczęściej LIBOR 3M, a więc trzymiesięczny). Komisja Europejska musiała zaproponować obejście tego problemu. Zdecydowano o stosowaniu stóp składanych SARON (np. dla LIBOR CHF 3M to trzymiesięczna stopa składana SARON). Wykorzystano metodę last reset. Dla naszego przykładu oznaczałoby to stopę składaną SARON obliczaną na podstawie trzech ostatnich miesięcy poprzedzających okres odsetkowy. SARON będzie zatem wyliczany z danych o transakcjach historycznych.

 

Pozostał jeszcze jeden problem. LIBOR CHF jest niższy niż wskaźnik SARON. Aby to wyeliminować, Komisja Europejska dodała stały spread korygujący. To mediana spreadu między stopą LIBOR CHF a stopą składaną SARON z ostatnich 5 lat.

 

Podpisywać aneksy czy nie?

 

Banki już zaczęły wysyłać do frankowiczów aneksy do umów kredytów. Cały proces rozpoczął się jeszcze przed ogłoszeniem wskaźnika SARON jako zastępczego dla LIBOR. Z tych aneksów wynikało, że banki przyznały sobie daleko idące uprawnienia do ustalania, jakie wskaźniki będą stosowane, gdy nie będzie już możliwości uzywania wskaźnika LIBOR. Tak było jednak przed podjęciem decyzji przez Komisję Europejską o wybranie SARON.

 

Obecnie w aneksach pojawiła się możliwość wyboru SARON, WIBOR lub stałej stopy procentowej. Czy w takiej sytuacji podpisywać aneks, czy – nie? WIBOR wzrósł po ostatniej podwyżce stóp procentowych i zapewne wkrótce pojawią się kolejne podwyżki, natomiast w przypadku wskaźnika SARON nie można na razie przewidzieć, czy będzie równie korzystny, jak był LIBOR. Prawnicy podpowiadają alternatywne rozwiązania. Można przyjąć do końca umowy ostatnie notowanie LIBOR, zastąpić LIBOR wartością zerową lub uznać umowę za nieważną, ponieważ zabrakło tak istotnego elementu, jak oprocentowanie kredytu. Prawnicy podkreślają również, że w Polsce nie zostały uchwalone żadne przepisy, które regulowałyby zasady zamiany stawki LIBOR na inny wskaźnik. Decyzja zatem o tym, czy podpisywać aneksy należy do kredytobiorcy. Być może dobrym krokiem będzie na razie wstrzymanie się z akceptacją aneksów.

 

Coraz więcej prawników ma wątpliwość, czy Komisja Europejska rzeczywiście działa na korzyść konsumentów, wprowadzając jednostronny zapis w aneksach o zmianie LIBOR na SARON. Wiele wskazuje na to, że ta sprawa skończy się skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.