Jak wygląda rozliczenie z bankiem w przypadku unieważnienia umowy frankowej?

Czy banki mają jeszcze tajną broń przeciwko frankowiczom? Jak kształtuje się orzecznictwo w sprawie rozliczeń banków z kredytobiorcami na wypadek unieważnienia umowy kredytu? Czy banki na pewno są na przegranej pozycji? Czym jest teoria dwóch kondykcji, a czym teoria salda? Na czym polega zarzut zatrzymania z kodeksu cywilnego?

Frankowicze wygrywają z bankami

 

Frankowicze wygrywają z bankami i to jest fakt. W pierwszej instancji aż 95% spraw (dane do III kwartału 2021 roku) kończą się wygraną frankowiczów. Z kolei w większości wygranych przez frankowiczów sprawach zostaje orzeczone unieważnienie umowy kredytu frankowego.

Można postawić tezę, że banki są zdecydowanie w odwrocie, w defensywie. Kolejna kwestia: pozwów bankowych przybywa od 2020 roku, tylko do tzw. Wydziału „frankowego” (Wydział XXVIII Cywilny Sądu Okręgowego w Warszawie) wpływa miesięcznie około 2000 pozwów. W związku z powyższym nie można się dziwić, że banki sięgają po coraz to silniejsze argumenty w sporze z frankowiczami. Wiele z tych argumentów jest używane już nie po to by wygrać sprawę, ale po to by zminimalizować straty.

A trzeba pamiętać, że spór frankowiczów z bankami jest wyceniany na kwotę niebagatelną, bo około 150 mld zł. Niektóre banki już od pewnego czasu tworzą specjalne fundusze rezerwowe na poczet ewentualnych przegranych lub na poczet zawierania masowo ugód.

Nieważna umowa kredytu frankowego – co teraz?

 

Jak już powiedzieliśmy banki coraz częściej orzekają nieważność umowy kredytu frankowego, ze względu na zastosowanie w niej klauzul abuzywnych (czyli niedozwolonych) i niemożności zastosowania klauzuli salwatoryjnej (art. 58 k.c.). To znaczy, że po usunięciu z umowy kredytu hipotecznego klauzul niedozwolonych (art. 385 (1) k.c.) nie ma możliwości pozostawienia umowy w obrocie więc należy ją unieważnić.

W związku z tym, że linia orzecznicza w tym obrzeże jest już całkiem dobrze wykształcona, to banki również wiedzą, czego mogą się spodziewać. Aby zminimalizować straty finansowe banki podnoszą zarzut zatrzymania z art. 496 k.c.:

Jeżeli wskutek odstąpienia od umowy strony mają dokonać zwrotu świadczeń wzajemnych, każdej z nich przysługuje prawo zatrzymania, dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o zwrot.

 

Zarzut ten podnoszony przez banki najczęściej, z tak zwanej ostrożności procesowej już na etapie odpowiedzi na pozew w I instancji ma bardzo istotne skutki prawne i finansowe. Bowiem z jego istoty wynika, że strony mają zwrócić sobie świadczenia wzajemne, ale bank do czasu otrzymania oświadczenia o zamiarze zwrotu kapitału przez frankowicza nie będzie miał naliczanych odsetek. A to prowadzi w rezultacie do tego, że bankowi będzie wręcz zależało na przedłużaniu sporu sądowego, a frankowicz zostanie pozbawiony szansy otrzymania odsetek od wpłaconego kapitału za nawet kilka lat. W jednej sprawie to  niewiele, ale dla banków, które zaczynają masowo przygrywać spory z poszkodowanymi frankowiczami nawet tyle, to bardzo dużo.

 

Teoria dwóch kondykcji i teoria salda

 

Teoria dwóch (podwójnej) kondykcji skarga o zwrot rzeczy posiadanej przez drugą stronę bezpodstawnie. Mówi się o niej w kontekście art. 405 (łac. condicto sine causa) w związku z art. 410 §1 i 2.

To znaczy, że momencie unieważnienia umowy o udzielenie kredytu waloryzowanego (indeksowanego lub denominowanego) do waluty obcej, aktualizuje się pomiędzy bankiem a frankowiczem kwestia obowiązkowego zwrotu świadczeń poczynionych wzajemnie.

Bank ma obowiązek zwrócić frankowiczowi (w złotych) pełną kwotę wpłaconą przez niego w ciągu ostatnich dziesięciu lat od dnia złożenia pozwu. Natomiast frankowicz powinien zwrócić bankowi jednorazowo całą sumę kredytu udzielonego.

Teoria salda nie jest już stosowana w orzecznictwie w sprawach frankowiczów, a było to podejście wielce niekorzystne dla kredytobiorców, bowiem oznaczało, że zwrócić świadczenia ma ta strona, która otrzymała większe przysporzenie do wysokości równicy.

 

Czy zarzut zatrzymania jest słuszny?

 

Jakkolwiek linia orzecznicza co do oceny treści umów frankowych  i ich unieważnienia w pewnych okolicznościach staje się jasna i spójna dla polskich sądów, o tyle sprawa uznania podnoszonego zarzutu zatrzymania (art. 496 k.c.) jest nadal dyskusyjna. Około połowy sądów uznaje ten zarzut, a pozostałe nie. Przedmiot rozważań jest problematyczny, bowiem niektóre sądy uznając ten zarzut stawiany przez banki opierają się o treść uchwały Sądu Najwyżsego z 7 maja 2021 roku (sygn. III CZP 6/21):

(…)w celu uniknięciu zagrożeń związanych z niewypłacalnością kredytobiorcy kredytodawca może skorzystać z przewidzianego w art. 497 w związku z art. 496 k.c. prawa zatrzymania, chroniąc w ten sposób swe roszczenie o zwrot wykorzystanego kapitału (bez odsetek), gdyż obowiązek jego zwrotu jest – w relacji do obowiązku oddania środków pieniężnych do dyspozycji kredytobiorcy – czymś więcej niż zobowiązaniem do świadczenia wzajemnego (ma charakter bardziej podstawowy niż obowiązek zapłaty oprocentowania lub wynagrodzenia), a nie czymś mniej. 

 

Z drugiej zaś strony, frankowicze i ich pełnomocnicy uważają, że zarzut zatrzymania sformułowany w art. 496 k.c. odnosi się jedynie do świadczeń wzajemnych, a umowa kredytu z definicji taką umową nie jest. Bowiem świadczenie jednej strony nie jest uzależnione od świadczenia drugiej strony. Powołują się przy tym między innymi na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 lutego 2016 roku (sygn. II CSK 226/15):

Z art. 496 k.c. wynika, że do wzajemnego zwrotu świadczeń po złożeniu oświadczenia woli o odstąpieniu od umowy powinno dojść jednocześnie, a ten, kto składa oświadczenie o odstąpieniu od umowy wzajemnej na podstawie art. 491 k.c. powinien być gotów do zwrotu tego, co otrzymał na jej podstawie już w momencie, gdy składa oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Przepis art. 494 k.c. kreuje zarazem obowiązek drugiej strony przyjęcia świadczenia zwrotnego.

 

W związku z powyższym samo uznanie zarzutu zatrzymania staje się obecnie problematyczne.

Na koniec należy zwrócić uwagę, że podniesienie zarzutu zatrzymania ma zastosowanie jedynie do tych umów kredytu indeksowanego lub denominowanego, w przypadku którego kredytobiorca jeszcze nie spłacił całego kapitału. Kapitał jest określony w złotówkach.

 

Podsumowując – nie można dziwić się, że banki ratują się, jak tylko mogą przed zminimalizowaniem strat wynikających z zawierania w przeszłości umów frankowych. Oprócz podnoszenia zarzutu z art. 496 k.c. innym narzędziem, instrumentem są propozycje zawierania ugód, mediowania i przewalutowania kredytów frankowych. Wszystko po to, by ostateczna strata banków, jako całego sektora była jak najmniejsza.

Bezpłatna i niezobowiązująca analiza Twojej sprawy!
Napisz!